środa, 29 grudnia 2010

W pewnym supermarkecie klient poprosił młodego sprzedawcę o sprzedanie połowy główki sałaty. Niestety chłopak odmówił informując klienta, że główki sałaty sprzedaje się w całości. Klient był jednak nieugięty i coraz

bardziej nalegał na sprzedawcę. Chłopaczek nie mogąc pozbyć się upierdliwego klienta poszedł na zaplecze do kierownika. Wchodzi i mówi:

 - Panie kierowniku, jakiś palant chce kupić pół główki sałaty! W tym momencie ogląda się za siebie, a tam stoi tamten  klient i patrzy na niego, więc szybko dodaje:

 - A ten oto miły pan reflektuje na drugie pół główki.  Kierownik zgodził się, ale potem w czasie przerwy poszedł do młodego sprzedawcy i mówi:

- No chłopcze mogłeś mieć niezłe dzisiaj kłopoty, ale wykazałeś się opanowaniem i refleksem. Potrzebujemy takich ludzi jak ty w naszej firmie.

- Skąd w ogóle pochodzisz?
- Z Nowego Targu proszę pana.
- A dlaczego stamtąd wyjechałeś?
- Wie pan, to takie miasto bez przyszłości, same dziwki i hokeiści.
- Hmmmm, . moja żona też pochodzi z Nowego Targu!
- Taaaaak??? A na jakiej gra pozycji?